Piaskiem w oczy

Information

This article was written on 06 cze 2010, and is filled under zawsze budzi mnie słońce.

Kierując sztandarami

1129718_36205875„A co ja, kurwa, od macochy? – Wrzeszczę. Obmacuję swe obrażenia po śmierci klinicznej przez uduszenie, do której mnie doprowadzono. Natasza od razu obraca się tyłem i swą ścieżkę pizd do nosa, jeszcze z mojej kawałek i z Andżeliki kawałek, i zanim zdążę się zerwać, ona do mnie tak: a co Mało ci? Jak ci mało, to sobie po kablach daj.”
Dorota Masłowska – Zakazane po legalu.

Natura ludzka polega na nieustannym wysiłku przekraczania granic zwierzęcości tkwiącej w człowieku i wyrastania ponad nią człowieczeństwem a rolą człowieka jako twórcy wartości. Bez tej misji i bez tego wysiłku wyrastania ponad samego siebie człowiek zapada z powrotem i bez ratunku w swoją czystą zwierzęcość, która stanowi jego śmierć.”
Roman Ingarden – książeczka o człowieku

No i pozostał tylko śmiech. Niewinnie mokry, spocony śmierdzący od gorączki, rozpycham swoje łokcie jak tylko mogę. Głowa pęka, nawet nieświeży oddech przestaje przeszkadzać. Pomysł jaki miałem, aby wreszcie nie uciekać, nie okazał się taki dobry. Owszem chory jestem, ale to wcale nie przeszkadza w tym, aby myśleć o swojej winie. Myśleć o tym i dążyć do tego jak to zwą „grzechu”. Śmieję się, bo zastanawia mnie, skąd się bierze w nas to przekonanie, że to inni mają racje. Pseudointelektualści z różnych stron, chcą zawładnąć naszą duszą i przekonać nas o tym, że nasza natura jest inna. Nic bardziej błędnego, bo nie ma nic bardziej egoistycznego i zwierzęcego w tym, że chcemy posiadać dzieci. To odwieczna walka naszego zwierzęcego instynktu pcha nas w ten magiczny krąg – pieluchy – radość – sen – spowiedź. Wreszcie gdy opanowujemy odruch wydalania u swoich dzieci, zaczynamy się cieszyć i zastanawiać – ile w tym wszystkim jest człowieczeństwa.

Nie oddaję się tak po prostu dywagacjom, tylko uciekam i w jakiś sposób próbuję sobie tłumaczyć własny strach, przed tym, do czego mnie stworzono. Jedno jest pewne, dzięki odwiecznym prawom natury stworzyć nie mogłem się sam.

Obudziłem się dziś i nie miałem okazji, by komukolwiek przebaczyć, owszem chciałem skazać kolejne dni na zmarnowanie i tak się właśnie dzieje. Otaczam się tylko tym, co sprawia mi przyjemność. Już nie chcę tak wiele, o czym marzyłem przez całe dzieciństwo. Już nie mam utopijnych marzeń. Nie drzemie już we mnie ta naiwność dziecka. Jak bardzo chciałbym móc codziennie stwarzać swój świat na nowo. Jak bardzo chciałbym zobaczyć w swych oczach naiwność, tego młodego człowieka sprzed lat. Bo teraz został mi już tylko pragmatyzm i wiara w to, że tak wiele rzeczy już nigdy się nie zmieni. Dalej będą pojawiać się Ci wszyscy z wiecznymi pretensjami, Ci wszystkowiedzący, Ci co przeczytawszy dwie książki i kończący studia myślący o sobie w kategorii „lepszy”. Żenada. Jak bardzo na psy schodzą dyplomy szkół. Nie mam tu na myśli poziomu nauczania, a poziom kultury z jakim młodzi ludzie wychodzą kończąc uczelnie. Butni, zapatrzeni często w siebie, bez szacunku dla drugiego człowieka.

Już nie mogę patrzeć w ich oczy, już nie mogę wierzyć w ich wiarę. Już nie mogę udawać przed sobą, że im wybaczam, bo jak mogę czynić coś czego uczą, a czego sami nie mogą mi dać. Już kolejny raz otaczają swoim ramieniem sztukę i uderzają w nią krzyżem, obrażając go, napastując i molestując. Symbol, który dla wielu jest ważny staje się politycznym manifestem, równie ważnym jak kiedyś swastyka. Czy oni chcą byśmy wkrótce patrząc na krzyż, patrzyli ze strachem, miast z pokorą?

Dodaj komentarz